Rzymskie panowanie na wybrzeżu Pontu

Trzecią wersją — przyjętą, jak widzieliśmy, przez Hekataiosa z Miletu — była ucieczka rzeką Phasis. Tutaj sprawa nie podlega dyskusji. Cała Kolchida był a, że tak powiemy, jednym wielkim emporium[481, a przede wszystkim były nim porty, gdzie gromadziły się bogactwa naturalne Kolchidy: złoto, miedź i żelazo, plony jej ziemi i wytwory przemysłu: konopie i len, powrozy i cienkie płótna. Po założeniu miasta Dioskurias, gdy opanowało ono większą część handlu całej Kolchidy, ściągali tam na targi przedstawiciele siedemdziesięciu ludów. O tylu przynajmniej mówi Strabon, clioć zapewne ma słuszność, wyrażając wątpliwość co do ścisłości tej cyfry. Niemniej był to punkt wymienny o doniosłym znaczeniu w początkach panowania rzymskiego na wybrzeżu Pontu. Nie ma więc powodu wątpić, że był nim także znacznie wcześniej, zważywszy, iż Grecy cenili zawsze kolchidzkie wyroby lniane na równi z wyrobami egipskimi, a liny okrętowe fabrykowane w Kolchidzie, konopie i wszystko, co z nich wyrabiano, uchodziło za niezrównaną specjalność kraju. To samo dotyczy metali, prócz — być może — żelaza, gdyż jeśli o nie chodzi, Chalybdo- wie[491 stanowili tu groźną konkurencję. Złoto kolchidzkie i miedź z kopalń kaukaskich eksportowano do wszystkich portów Morza Czarnego, a także i dalej, od czasów znacznie wcześniejszych niż panowanie greckie na tych wybrzeżach. W epoce brązu wyroby warsztatów zakaukaskich — czyli w języku antycznym, warsztatów Kolchidy — dostawały się morzem na północne wybrzeże Pontu i docierały daleko w głąb kraju.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>