Różnorodność i głębia przeżycia w twórczości celtyckiej

Wiemy zwłaszcza już dosyć, by zdawać sobie sprawę z ogromu zadania. Dać syntezę dokładną wszystkich literatur celtyckich, to praca przerastająca siły jednego człowieka i wymagająca napisania kilku przynajmniej tomów. Zaginęła wprawdzie bez śladu literatura galijska i o tym, że istniała, wiemy tylko przez pisarzy greckich i rzymskich, wspominających o poważaniu, jakim w Galii cieszyli się poeci, o układaniu przez nich pieśni obrzędowych oraz pochwalnych, o wierszach, których uczniowie druidów uczyć się musieli, o jakiejś opowieści epickiej, sławiącej podboje i łosy wnuków króla Ainbikata. Wprawdzie to, co pozostało z literatury kórnickiej, sprowadza się do niewielu tytułów', a literatura bretońska ma charakter czysto ludowy. Ale już szkocka ma kilka wieków rozwoju. Z długością dziejów literatury irlandzkiej czy walijskiej nie może się równać historia żadnej literatury w którymkolwiek z żywych języków europejskich, poza skandynawską. Najdawniejsze pisane zabytki języka irlandzkiego sięgać się zdają wieku IV, najpóźniej V, a utwory literatury mamy już w wieku VI. Walijskie – w tym ujęciu, które do nas doszło – są w języku wieku IX, a znamy wątki z VI. Przy tym od najdawniejszych tych czasów rozwój piśmiennictwa, clioć oczywiście ulegał niejednemu zmierzchowi, nie został nigdy przerwany. Tysiąc kilkaset lat literatury, to olbrzymie nagromadzenie doświadczenia ludzkiego!

Co więcej, literatury celtyckie są nie tylko dziejami przesycone. Bogate są różnorodnością i głębią przeżycia. Głębią – bo choć niejeden poeta celtycki wie, co to umiar, nieomal grecki, nie jest on dlań prawem bezwzględnym. Zwykle wzruszenie ogarnia go całkowicie, porywa, wylewa się niepowstrzymanym potokiem słów obrazowych, zgłosek dźwięcznych, którymi się poeta i słuchacz upaja. Stąd często przesada, dla nas przynajmniej, wychowanych na wzorach greckich. Epitety następują po sobie, tłoczą, kaskady ich płyną nieraz przez kilkanaście wierszy. Opisy strojów, broni, rzędów końskich, wozów ciągną się przez kilka stronic, cenne dla archeologa, ale nużące. Dla bohaterów nie ma granicy możliwości: walki Heraklesa czy Gilgamesza z potworami i istotami duchowymi są niczym wobec tych, które stacza irlandzki Cuchulainn (czyt. Kuclnilajn) czy walijski Kulhwch (czyt. Kulhuch). A gdy poeta pochlebić chce, czy sam chwaląc, czy ukazując przechwalających się bohaterów, bledną, w pierwszym wypadku, najbardziej bombastyczne panegiryki, w drugim dialogi homeryckich Trojan i Greków.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>