Rozmowa króla Guaire’y z Aidne z bratem swym Marbanem

Oto w wieku VIII mnich Irlandczyk z kontynentalnego klasztoru Sankt- Gallem, siedząc w celi nad rękopisami w towarzystwie kota, zapisał na marginesie: „Ja i biały mój Pangur (kot) mamy każdy swoje rzemiosło: on myśli o myszach, ja o mojej pracy. Miło mi odpocząć, co lepsze niż sława, wczytując się w moją książeczkę. Biały Pangur nie zazdrości mi: cieszy się własną zabawą. – Niekiedy, dzięki jego przemyślności, mysz wpadnie w zasadzkę, a w moją sieć wpada trudny do wyjaśnienia wyraz. – Utkwił w ścianie ślepie błyszczące: moje oko jasne, lecz słabe, skierowuję na trudność wiedzy. – Wciąż tak razem jesteśmy i nie przeszkadzamy sobie: każdy ma dość własnego zadania, każdy zabawia się sam“.

Obok tej perełki godne miejsce zajmuje Rozmowa króla Guaire’y z Aidne z bratem swym Marbanem (wiek IX), gdzie ten przedstawia królowi, jak szczęśliwy jest jego żywot pustelniczy. Szeregiem dotknięć lekkich i precyzyjnych nie tyle maluje, ile wywołuje obraz: las dębowy, chłodny cień, szmer strumienia, owady brzęczą w promieniu słońca. A powiedziane jest wszystko to wierszem, pozornie najprostszym, ale tak dźwiękiem zgłosek i rytmem przystosowanym do tych obrazów, że słychać w nim szum drzew, czuć powiew chłodny idący od wilgotnych mchów, że zdają się tańczyć i grać, jak muszki w słońcu i pszczoły po kwiatach. W innym stylu jest znacznie pó- niejsze (w. XII?) Pożegnanie Szkocji przez Deirdrą, gdzie na plan pierwszy występują wspomnienia chwil przeżytych z kochankiem u źródeł, u kamieni, po łąkach. Podobny żal przedmiotów — „cichej dąbrowy pod Derry, gdzie każdy liść tronem anioła“ – wyraża Pożegnanie Irlandii przez Columcillą. Mamy kilka jeszcze utworow, w których nastrój wywołany jest sugerowaniem obrazu za pomocą krótkich rysów: „Śnieg na górach: daniel paszy nie znajdzie: na stokach każda bruzda potokiem, bród stawem, jezioro morzem wezbranym, staw jeziorem: dzwonów nie słychać, nie spoczywają wilki w legowiskach: nie ma gniazdka nawet dla mysiego królika“. To zima. Albo czterowiersz o wietrze: „Na Lira równinie szał wielkiej burzy: – wicher dmie, wicher zabija okrutnie! – przybiegł zza morza – przenika ciało, jak oszczep“. Precyzja i prostota równie w swoim rodzaju doskonała i wystarczająca, jak malarzy japońskich. Przy tym należy zważać, że gdy poemaciki te tworzone były – najmłodsze są z wieku XII – żaden poeta w całej Europie nie opisywał natury.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>