Pojęcie czasu po śmierci

Najszczegółowsze opisy nie wystarczą, by wytłumaczyć komuś różnicę, jaka istnieje pomiędzy stanem duszy człowieka na ziemi, a tym, który jest poza sferą ziemskiego działania. Żaden europejski język słów do tego nie posiada. Nie tylko zwykli czytelnicy, lecz wyjątkowo zdolni i inteligentni ludzie mogą nie pojmować całej prawdy i głębi tego stanu. Gdy jednak człowiek zaczyna rozumieć cokolwiek z wyższych tajemnic natury, wówczas już tu na ziemi wstępuje w wyższe bytowanie. Potem już następuje takie życie, które przygotowała dlań natura, w nagrodę za jego dobre uczynki – im więcej zasług położył, tym dłużej dla niego trwa niebiański żywot w Devachan.

Pytasz mnie: Cóż oznacza dłuższe trwanie, jeśli w Devachan pojęcie czasu nie istnieje? Podobne pytanie można by również postawić w kwestii Nirwany, Pralayi i wszelkiej wieczności. Bez wątpienia w niebie nie ma zegarów do odmierzania czasu, jakkolwiek cały kosmos jest jednym wielkim chronometrem, ale też i każdy śmiertelnik, gdy jest szczęśliwy, o czas się nie troszczy. Godziny szczęścia upływają jak chwile – to jednak hie przeszkadza radować się nimi. Wyobraź sobie, że mieszkańcy nieba są przepełnieni niewypowiedzianym uczuciem szczęścia, że „czas” nawet nie dochodzi do ich świadomości. My sami stworzyliśmy pojęcie czasu. Krótka chwila cierpienia wydaje się nam nieskończenie długa. Człowiekowi, który jest szczęśliwy, lata płyną jak chwile. W piekle (Avitchi) również nie mierzą czasu według naszego pojęcia. Wśród wszystkich stworzeń czujących, człowiek jedynie rozumie pojęcie czasu i nie jest przez to ani szczęśliwszy, ani mędrszy. Ale czyż można to komukolwiek wytłumaczyć, jeśli sam nie może tego odczuć i zrozumieć? Ograniczone porównania nie wystarczają, by opisać nieskończoność, zaś subiektywnego stanu nie można obiektywnie odmalować. Jeśli krytycy wschodu chcą pojąć szczęśliwość Deva- chanu lub męki Avitchi muszą oddawać się studiom, duchowo przenosić się w te sfery i odróżnić prawdziwe istnienie nadzmysłowych rzeczy od chwiejnych pojęć wyobrażeń o ich egzystencji. Musimy nauczyć się odróżniać to, co rzeczywiście istnieje, od pojęć jakie o tym mamy. Czas i miejsce, według Kanta, mogą być nie wytworem naszych wrażeń, lecz niejako ich regulatorem: ale tylko o tyle, o ile tyczy się to odczuwań naszych na ziemi, a nie uczuć niebiańskich. Tam nie istnieje „a priori” pojęcie czasu i miejsca, które reguluje spostrzeżenia mieszkańca Devachanu, gdyż on sam to pojęcie tworzy i unicestwia.

Egzystencja fizyczna ma swoją energię, która wzrasta od dzieciństwa

Istnienie „zaświatowe” nigdy powierzchownym rozumem pojęte być nie może, gdyż rozum obraca się tylko w sferze chwilowych przyczyn i skutków, wieczność zaś jest dlań niepojęta. Potrzebne do tego jest duchowe poznanie czystego rozumu, najwyższej duchowej siły człowieka, której sferą jest „wola”40.

Egzystencja fizyczna ma swoją energię, która wzrasta od dzieciństwa. Potem następuje zmniejszanie się energii stopniowe, zdziecinnienie i śmierć. Bytowanie w Devachanie ma podobny przebieg. Nagromadzone siły niebieskie wyczerpują się, po czym następuje reinkarnacja, aby umożliwić zbieranie nowych sił, które znów znajdą zastosowanie. Przyroda nie oszukuje nikogo ani w niebie, ani na ziemi. Przygotowuje ona człowiekowi w zaświatowym istnieniu znacznie więcej szczęśliwości, aniżeli w życiu ziemskim. Tu, na ziemi, człowiek narażony jest na najrozmaitsze niebezpieczne wypadki: podobny jest człowiek do źdźbła słomy, którym wiatr rzuca na wsze strony – i to właśnie czyni niemożliwym zupełne szczęście. Chociaż ktoś jest dziś szczęśliwy, nie może wiedzieć, co mu „jutro” przyniesie, dlatego też do pewnego stopnia słusznie niektórzy uważają życie za zmorę. Jeżeli kto życie w Devachanie uważa za prosty sen, w zwykłym znaczeniu tego słowa – jest on w rozpoznaniu duchowych przeżyć, o których mówi „tajemna nauka”, bardzo zacofanym.

Spróbuję opisać ci niektóre stany (przeżycia?) w Devachan i Avitchi. Tak samo, jak w ziemskim życiu, w Devachan pierwotny pęd psychicznego życia powoli się rozwija i dojrzewa, aż w końcu nadejdzie całkowite wyczerpanie sił. Potem przechodzi stan jakby drzemania, zapomnienia, aż wreszcie, zamiast śmierci następują urodziny nowej osobowości, która wstępuje w stan czynny i wytwarza cały szereg przyczyn. Ujawniają się one przy następnym Deva- chanie, po czym znów rodzi się fizycznie nowa jednostka. O rodzaju życia na ziemi i w Devachanie stanowi prawo Karmy (prawo przyczyn i skutków) i ten obieg życia trwać będzie poty, póki człowiek nie dojdzie do siódmego okresu, albo też póki nie osiągnie mądrości Arhat lub Buddhy – po czym gdy zdoła przerwać więzy, trzymające go przy istnieniu przechodzi w Paranirwanę (tj. jednoczy się z Bóstwem).

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>