„OPOWIEŚĆ O BAJLEM SŁODYCZĄ-SŁYNĄCYM”

Bajle Słodyczą-słynący… był umiłowanym jedynym Ajllinny, córki Lu- gada… Kochał go każdy, kto go widział, a nawet słyszał tylko o nim, takie o nim były opowieści. I zmówili się oboje na schadzkę miłosną w Ross na Rig… na wybrzeżu Boyne, w kraju Breg.

On wyruszył z północy, by zejść się z nią… (Gdy dotarł) do Traig Baili, zdjęto jarzma wozowe z koni, które puszczono na paszę. I było wesoło, radośnie.

Ale gdy tam obozowali, ujrzeli… męża, który zbliżał się od południa. Szybkie były jego bieg i zbliżanie się. Sunął nad ziemią jak sokół nad urwiskiem, jak wiatr nad morzem zielonym. Miał ich po swojej lewicy.

– Do niego! – zawołał Bajle – spytajmy, dokąd idzie i skąd przychodzi,

– 1 jaki ma powód do pośpiechu.

– Do Tuaig-Inber podążam i dalej na północ… a nowin nie mam, prócz tej, że córka Lugada, syna Fergusa, przyrzekła swą miłość Bajlemu, synowi Buana, i szła na schadzkę z nim, gdy napadli na nią wojownicy lajgeńscy i zabili ją. Przepowiedzieli byli o nich obojgu druidzi i dobrzy wieszczbiarze, że nie spotkają się żywi, lecz zejdą się po śmierci, by nie rozejść się nigdy. Oto moje nowiny. – I odszedł od nich, a oni nie zdołali wstrzymać go. Bajle zaś, gdy to usłyszał, padł martwy bez życia. I usypano jego mogiłę, i wał wkoło niej. Ustawiono jego kamień i pogrzebowe igrzyska zostały odprawione przez mężów nlackich. Na mogile wyrósł cis, w którego koronie rozpoznawało się kształt i postać głowy Bajlego.

Wówczas ten sam mąż pobiegł na południe do miejsca, gdzie była dziewica Ajllinn i wszedł do altany. – Skąd przybywa ten, którego nie znamy? – spytała… – Czy masz jaką nowinę? – Nie mam nowin… prócz tej, że w Traig Baili widziałem mężów ulackich zajętych pogrzebowymi igrzyskami, sypaniem mogiły i ustawianiem kamienia, i ryciem imienia Bajlego, syna Buana, królewicza Uladu. Szedł na spotkanie kochanki i ku miłości tej z kobiet, której miłość swą dał. Jest bowiem ich losem, że nie spotkają się w życiu i żadne z obojga za życia nie ujrzy drugiego. – Ajllinn padła martwa, bez życia… I oto z mogiły jej wyrosła jabłoń i stała się dużym drzewem w lat siedem. W koronie (dostrzegało się) kształt głowy Ajllinny.

Gdy zaś przeszło lat siedem, naczelnicy, wieszczbiarze i wróżbici ścięli cis, który rósł na mogile Bajlego, i zrobili zeń tabliczkę dla poetów. Spisano na mej wieszczby i uczty, i zaloty Uladu. Podobnie zaloty Lajgenu zostały spisane na tabliczce (zrobionej z drzewa jabłoni, która rosła na grobie Ajllinny).

Nadeszło święto Samain, a Kormak, syn Arta, wydał ucztę. Zbiegli się na nią poeci i ludzie uprawiający jakąkolwiek sztukę. Przynieśli z sobą tabliczki. Król je zobaczy! i zapytał o nie. Podano mu je. Trzymał w rękach licem do lica.

I oto obie tabliczki przyskoczyły do siebie i splotły się tak, jak wiciokrzew z gałęzią, i niepodobieństwem było rozdzielić je. Złożono je do królewskiego skarbca w Temair i przechowywane tam były na równi z najcenniejszymi klejnotami aż do czasu, gdy spalił je Dunlang, syn Erny.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>