Narodziny romansu w twórczości celtyckiej

Druga, to narodziny romansu. Nie powieści w ogóle – narracji o następujących po sobie zdarzeniach, w które wplątane są postacie działające – ale tego szczególnego rodzaju literackiego, który powieścią będąc z formy, jest dramatem z treści, za temat obierając konflikty wewnętrzne, zachodzące w ukazywanych postaciach. Zbyteczne wydaje się omawianie tu rozwoju i powodzenia romansu. Wiadomo, że zapanował tak powszechnie, iż w nowożytnej literaturze wszystkich krajów zepchnął zupełnie w cień inne rodzaje powieści, stał się nieomal jedyną uznaną jej postacią: i tak – gdy dziś mówimy „powieść“, mamy romans na myśli. Otóż za rzecz prawie pewną, tak jest prawdopodobna, mieć można, że powstanie romansu zawdzięcza się duchowości celtyckiej. Wprawdzie w literaturze starożytnej znajdujemy również utwory formy narracyjnej, których przedmiotem głównym jest konflikt psychiczny. Tacyt jest może najlepszym tego przykładem. Ale gdy w rzecz wejrzeć głębiej, po odrzuceniu wszystkiego, co jest retoryką i efektem słownym, okazuje się, że u Tacyta zdarzają się charaktery pojmowane jako całości w -sobie zamknięte i nierozkładalne. Jak pod tym względem różnym od wielkiego historyka rzymskiego jest Grzegorz z Tours [538-594 red.]. Chropawą pisze łaciną, ale postacie jego żyją nie tylko na zewnątrz, żyją również wewnętrznie. Podziwiać należy zdolność, z jaką umie on ukazywać targające nimi namiętności, nieustanne zmaganie się wzruszeń, wyobrażeń, skłonności i obowiązków. Historia 1’ranków Grzegorza, to oczywiście historia, ale autorem jej jest romansopisarz uzdolniony niezwykle. Zauważyć przy tym należy, że ową skłonność Grzegorza do dramatyzacji przeżyć wewnętrznych podzielają inni piszący ziomkowie jego, zarówno historycy jak i żywociarze, gdy tymczasem żadnego zainteresowania w tym zakresie nie ukazuje w tym samym środowisku przebywający stale, ale w Italii wychowany, poeta i żywociarz świętej Radegundisy. Wenancjusz For- tunatus, podobny pod tym względem do innych pisarzy pozagalijskich. Nie marny tu przeto do czynienia z wynikiem chrześcijańskiego zwrotu do życia wewnętrznego, jak można by przypuszczać na zasadzie Wyznań Augustyna. Zresztą w Wyznaniach konflikty duchowe zachodzą w innym zupełnie planie. Jest to dramat łaski w duszy i sercu człowieka, gdy u pisarzy okresu mero- wińskiego jest on czysto ludzki, odgrywa się całkowicie w świecie doczesnych namiętności i obowiązków. Trzeba przeto szukać wyjaśnienia gdzie indziej. Otóż mieliśmy już sposobność omówić zamiłowanie twórców epopei celtyckiej, zarówno irlandzkiej jak walijskiej, do dramatyzacji opowiadania, a gdy porówna się sposoby osiągania tego u nich i – na przykład – u Grzegorza, spostrzega się pokrewieństwo uderzające, częstokroć identyczność zupełną. I niewątpliwą zdaje się rzeczą, że źródło tego zjawiska tkwi głęboko w skłonnościach estetycznych właściwych narodom celtyckim czy od Celtów się wywodzącym, skoro w sześć wieków z górą po Grzegorzu to samo wysunięcie na czoło pierwiastka dramatycznego, ten sam patos i te same środki osiągania efektu odnajdujemy, jako cechy odróżniające, w epice starofrancuskiej. Pieśni o Rolandzie, o bohaterach z Orange i z Narbonny, o Garinie – to dramaty opowiadane. Wiele też tematów sytuacyjnych Grzegorza, podawanych przezeń jako zdarzenia historyczne, odnajdujemy w epopei celtyckiej jako tematy powieściowe. Ga- loroman Grzegorz był w znacznej mierze Celtem z ducha i takimiż byli jego ziomkowie. Ale romans – przedstawienie następstwa przeżyć bohaterów w kolejno następujących po sobie sytuacjach, a więc zarówno roman d’aventure starofrancuski, jak romans miłosny, symboliczny i mistyczny – wywodzi się bezpośrednio z opowieści typu uprawianego ze szczególnym zamiłowaniem przez Celtów, w szczególności zaś przez Brytanów, z tych opowieści, których wątki niektóre przekazał nam Gotfryd z Monmouth i Nennius i których kilka przykładów dochowało się w Mabinogion. Znamienne jest, że ojczyzną ściślejszą romansu jest Francja średniowieczna oraz anglo-normandzka Anglia, te właśnie kraje, w których część znaczna ludności jest pochodzenia celtyckiego i które z żywymi Celtami były i są w styczności bezpośredniej. Zauważyć przy tym należy, że romans średniowieczny francuski rozwijać się poczyna jako świadomy własnych swych celów i zadań rodzaj literacki, właśnie po podboju Anglii przez Normandów francuskich, po tym – wiemy dziś o tym po badaniach J. Lotha – jak podbici Anglosasi zapoznali zdobywców z przejętymi od Brytanów opowieściami.

Nie są przeto Celtowie czymś egzotycznym zupełnie. Przeciwnie, mają prawo niewątpliwe do żądania dla swej twórczości duchowej miejsca należnego w kulturze ludów europejskich. Do ich dorobku przyczynili się walnie, nie mniej na pewno od tylu innych, którym w podręcznikach poświęca się wiele miejsca ze względu na ich rolę w historii politycznej. Nieszczęściem Celtów stało się, że politycznie i gospodarczo zepchnięci zostali na jeden z ostatnich planów na widowni światowej. Nie idzie zatem, by duchowa ich twórczość była bez znaczenia, by nie warta była przemożenia trudności językowych.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>