Jarwa (astralne zwłoki)

W kilka dni pani Carter znalazła ów rysunek i wyznała mężowi, że postać tą widziała wchodzącą do jego gabinetu przed kilku dniami. „ Kto to jest? ” – spytała. „ To jest nasz duch ” – odpowiedział pastor z uśmiechem, zaś że żona była odważną kobietą, więc również się uśmiechnęła.

Przestali jednak się śmiać, gdy pewnego razu dzieci z krzykiem wpadły do pokoju, wołając: „Jakaś dama zabiła naszą bonę – tam oto leży nieżywa”. Na szczęście tak źle nie było. Bona, na widok zjawiska, zemdlała z przestrachu. Gdy po ocuceniu pokazano jej rysunek, od razu poznała damę z rozciętą szyją.

Zasadniczo Jarwa (astralne zwłoki) umarłego stosownie do prądów w jakie popada, przechodzi z miejsca na miejsce, w niektórych jednak przypadkach instynktownie pociąga ją miejscowość, do której myśl przed śmiercią była skierowana. Jeśli jednak osoba, na którą chce wpłynąć, nie jest dostatecznie wrażliwa, wówczas wpływ ten odebrać może ktoś drugi – jeśli aura jego jest skłonna do przejmowania tego wpływu. Czasami też zdarza się, że wrażenie podobne może trwać przez pewien czas lub też zjawiać się kilkakrotnie.

W pewnym starym domu w Szkocji umarł właściciel, którego duch dłuższy czas chodził po domu. Wielu członków rodziny widziało go, oprócz córki pana domu, która nigdy go zobaczyć nie mogła. Pewnego dnia, w chwili, gdy wchodziła na schody w towarzystwie dwóch psów owczarskich, ujrzała ojca wchodzącego do swej dawnej biblio- teki. Zjawisko to wcale jej nie przestraszyło, lecz psy uciekły od niej z przeraźliwym wyciem i za nic nie chciały wejść do tego pokoju. Panienka sama tam poszła, lecz w pokoju tym nikogo nie było. Duch zniknął. Od tego dnia żadna siła nie mogła zmusić psów, aby weszły do biblioteki: próbowano nawet je bić, lecz i to nie pomogło. Jeden z naszych znanych aktorów opowiada następujące zdarzenie ze wspomnień swej młodości:

Było to w pierwszą noc, którą spędzał w nowej szkole: miał dla swego użytku mały pokoik na poddaszu ze skośną belką u sufitu. Zasnął mocno. Wtem wyrwał się ze snu i z przerażeniem ujrzał wiszącego chłopca na górnej belce. Na razie stracił głos z przestrachu. Lecz po chwili wpadłszy na pomysł, ze może to być złośliwy figiel kolegów, chcąc dać dowód odwagi, rzucił w wisielca poduszką. Lecz uderzony trup zakotysał się tylko na sznurze i odwrócił się straszną, śmiertelnie bladą twarzą z wytrzeszczonymi gałkami oczu. Głośny krzyk wyrwał się z piersi chłopca. W tej samej chwili zjawisko znikło.

Następnego ranka nowy uczeń leżał w ciężkiej gorączce i bredził w malignie o powieszonym chłopcu. Wtedy to przyciśnięty pytaniami właściciel musiał wyznać, że przed ośmiu miesiącami w tym samym pokoju na poddaszu powiesił się jeden z uczniów. Wypadek ten trzymał w największym sekrecie, co mu się zresztą do owego dnia udawało.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>