Celtowie i zdolność do poetyckiego przeżywania

Dziwne byłoby, by z tą zdolnością do poetyckiego przeżywania Celtowie nie byli dostępni natchnieniu, płynącemu z dwu wzruszeń najpotężniejszych – religijnego i miłosnego. Są też w oddaniu obu mistrzami nad mistrze. Zawsze bywali. Obok niezrównanego w zwięzłości i powadze wyrazu adoracji pokornej a ufnej, którym jest staroirlandzka tzw. Modlitwa Nininea (VIII w.), postawić można utwory nowożytnego Dugalda Buchanana (1716-1768), Szkota – pokorne a rozpaczliwe. Plastyczność średniowiecznej literatury wizyjnej irlandzkiej odnajdujemy równie potężną w późnym bretońskim Misterium świętej Tryfiny (XVII w.). A przebogatą, to cieniowaną subtelnie – raczej poddającą niż narzucającą wzruszenie – to namiętną i wybuchową, jest celtycka poezja miłosna, zarówno ta, która uczucia wyraża: liryka, jak ta, która dzieje ich opisuje. Przy tym ma jedną właściwość: wielki szacunek dla przedmiotu miłości i dla miłości samej. Zawsze otacza kobietę czcią wielką, jakby istotą była z innego świata, tajemniczą po trochu. Miłość zaś, choć bynajmniej nie pozbawiona zmysłowości, pojęta jest jako wzruszenie wytworne albo jako namiętność tak potężna, że opanowanego sobą wywyższa ponad poziom ludzki, przeistacza w uosobienie potęgi natury. Miłość, to w powieści celtyckiej najdawniejszych nawet czasów pożądanie zlania się z drugą istotą tak zupełnego, że z konieczności doprowadza do zatracenia istoty własnej. Tylko w śmierci obojga kochanków cel swój osiągnąć może. Nie w samobójczej, ale w takiej, która jest naturalnym końcem ziemskiej udręki, otwarciem bramy życia nowego w jedności zupełnej, wieczyście odradzającej się w kręgu odrodzeń natury.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>