Celtowie i zdolność do poetyckiego przeżywania cz. II

Zmarli kochankowie celtyccy żyją na wieki w krzewach róży o splątanych korzeniach i gałęziach, w jabłoniach wyrosłych na grobie. Tym samym rzucony zostaje most, łączący co rzeczywiste i co urojone, co ziemskie i co pozaziemskie. Wszystkie światy przenikają się wzajem. W eposie czy w powieści pełno zaczarowanych zamków, królewien przemienionych w łabędzie, wróżek, czarodziejów. Pełno zwierząt uczynnych lub wrogich, drzew współczujących, objawień czerpanych ze zdroju, gdzie rośnie Jarzębina Natchnienia i Wiedzy Tajemnej, roniąca koralowe jagody. Bohaterzy są gośćmi krainy bogów, miłują boginie, piją z czary wiecznej młodości. Bogowie mieszają się z ludźmi. Zresztą, skąd tu granica, skoro według wierzeń celtyckich życie wszelkie i wszelka śmierć obracają się w kręgu kolejnych wcieleń i powrotów do zaświatowych źródeł żywota.

Po przyjęciu chrześcijaństwa wierzenia te nie znikają, przybierają jedynie nową postać. Uszlachetnia je wyższe niż dawniej poczucie moralne, tęsknota do wyrażenia tego, co niewyrażalne, co boskie. Ale bogowie dawni żyją dalej, tyle że przedstawiani są jako bohaterzy. Zwierzęta leśne wciąż są pomocne: tyle tylko, żc stają się braćmi zakonnymi w pustelni ascety. Bohater, podstępem lub gwałtem wdzierający się do świata bogów, przemienia się w pokutnika lub mnicha świętego, wybierającego się w podróż po piekle, czyśćcu i raju, albo w błędnego rycerza.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>