Daily Archives 2017-06-25

Narodziny romansu w twórczości celtyckiej

Druga, to narodziny romansu. Nie powieści w ogóle – narracji o następujących po sobie zdarzeniach, w które wplątane są postacie działające – ale tego szczególnego rodzaju literackiego, który powieścią będąc z formy, jest dramatem z treści, za temat obierając konflikty wewnętrzne, zachodzące w ukazywanych postaciach. Zbyteczne wydaje się omawianie tu rozwoju i powodzenia romansu. Wiadomo, że zapanował tak powszechnie, iż w nowożytnej literaturze wszystkich krajów zepchnął zupełnie w cień inne rodzaje powieści, stał się nieomal jedyną uznaną jej postacią: i tak – gdy dziś mówimy „powieść“, mamy romans na myśli. Otóż za rzecz prawie pewną, tak jest prawdopodobna, mieć można, że powstanie romansu zawdzięcza się duchowości celtyckiej. Wprawdzie w literaturze starożytnej znajdujemy również utwory formy narracyjnej, których przedmiotem głównym jest konflikt psychiczny. Tacyt jest może najlepszym tego przykładem. Ale gdy w rzecz wejrzeć głębiej, po odrzuceniu wszystkiego, co jest retoryką i efektem słownym, okazuje się, że u Tacyta zdarzają się charaktery pojmowane jako całości w -sobie zamknięte i nierozkładalne. Jak pod tym względem różnym od wielkiego historyka rzymskiego jest Grzegorz z Tours [538-594 red.]. Chropawą pisze łaciną, ale postacie jego żyją nie tylko na zewnątrz, żyją również wewnętrznie. Podziwiać należy zdolność, z jaką umie on ukazywać targające nimi namiętności, nieustanne zmaganie się wzruszeń, wyobrażeń, skłonności i obowiązków. Historia 1’ranków Grzegorza, to oczywiście historia, ale autorem jej jest romansopisarz uzdolniony niezwykle. Zauważyć przy tym należy, że ową skłonność Grzegorza do dramatyzacji przeżyć wewnętrznych podzielają inni piszący ziomkowie jego, zarówno historycy jak i żywociarze, gdy tymczasem żadnego zainteresowania w tym zakresie nie ukazuje w tym samym środowisku przebywający stale, ale w Italii wychowany, poeta i żywociarz świętej Radegundisy. Wenancjusz For- tunatus, podobny pod tym względem do innych pisarzy pozagalijskich. Nie marny tu przeto do czynienia z wynikiem chrześcijańskiego zwrotu do życia wewnętrznego, jak można by przypuszczać na zasadzie Wyznań Augustyna. Zresztą w Wyznaniach konflikty duchowe zachodzą w innym zupełnie planie. Jest to dramat łaski w duszy i sercu człowieka, gdy u pisarzy okresu mero- wińskiego jest on czysto ludzki, odgrywa się całkowicie w świecie doczesnych namiętności i obowiązków. Trzeba przeto szukać wyjaśnienia gdzie indziej. Otóż mieliśmy już sposobność omówić zamiłowanie twórców epopei celtyckiej, zarówno irlandzkiej jak walijskiej, do dramatyzacji opowiadania, a gdy porówna się sposoby osiągania tego u nich i – na przykład – u Grzegorza, spostrzega się pokrewieństwo uderzające, częstokroć identyczność zupełną. I niewątpliwą zdaje się rzeczą, że źródło tego zjawiska tkwi głęboko w skłonnościach estetycznych właściwych narodom celtyckim czy od Celtów się wywodzącym, skoro w sześć wieków z górą po Grzegorzu to samo wysunięcie na czoło pierwiastka dramatycznego, ten sam patos i te same środki osiągania efektu odnajdujemy, jako cechy odróżniające, w epice starofrancuskiej. Pieśni o Rolandzie, o bohaterach z Orange i z Narbonny, o Garinie – to dramaty opowiadane. Wiele też tematów sytuacyjnych Grzegorza, podawanych przezeń jako zdarzenia historyczne, odnajdujemy w epopei celtyckiej jako tematy powieściowe. Ga- loroman Grzegorz był w znacznej mierze Celtem z ducha i takimiż byli jego ziomkowie. Ale romans – przedstawienie następstwa przeżyć bohaterów w kolejno następujących po sobie sytuacjach, a więc zarówno roman d’aventure starofrancuski, jak romans miłosny, symboliczny i mistyczny – wywodzi się bezpośrednio z opowieści typu uprawianego ze szczególnym zamiłowaniem przez Celtów, w szczególności zaś przez Brytanów, z tych opowieści, których wątki niektóre przekazał nam Gotfryd z Monmouth i Nennius i których kilka przykładów dochowało się w Mabinogion. Znamienne jest, że ojczyzną ściślejszą romansu jest Francja średniowieczna oraz anglo-normandzka Anglia, te właśnie kraje, w których część znaczna ludności jest pochodzenia celtyckiego i które z żywymi Celtami były i są w styczności bezpośredniej. Zauważyć przy tym należy, że romans średniowieczny francuski rozwijać się poczyna jako świadomy własnych swych celów i zadań rodzaj literacki, właśnie po podboju Anglii przez Normandów francuskich, po tym – wiemy dziś o tym po badaniach J. Lotha – jak podbici Anglosasi zapoznali zdobywców z przejętymi od Brytanów opowieściami.

czytaj dalej

POEZJA NAJSTARSZA CZ. II

Z tegoż okresu pochodzi jedna z piękniejszych elegii walijskich, przypisywana Llywarchowi Henowi, na temat żalów starca nad minioną bezpowrotnie młodością. Ma ona charakter epicki, skarżącym się bowiem jest wojownik dawnych czasów, Cynddylan, który wspominając swą młodość opowiada o pełnych chwały zdarzeniach na sposób epika. Jednocześnie ma charakter liryczny, jak każde żale, tym bardziej iż wyczuwa się dobrze, że poeta naprawdę przemawia we własnym imieniu. Przeciwstawienie radosnej młodości i starości posępnej, bardzo wyraziste, podnosi poemacik Llywarcha Hena ponad poziom tego rodzaju utworów, tak licznych wszędzie i przeważnie tak banalnych. Poeta potrafił pokazać, iż w duszy starca odgrywa się straszna tragedia, której jedynym rozwiązaniem śmierć, i potrafił zmusić czytelnika do przeżywania jej razem ze swym bohaterem. Llywarchowi Henowi przypisywane są również liczne wierszowane aforyzmy, z jednej strony alegoryczne, z drugiej opisowe, świadczące o dużej wrażlitvości na piękno przyrody i o niepospolitym darze obserwacyjnym. Na pewno nie wszystkie sięgają wieku X, a tym bardziej IX. ale niektóre mogą być naprawdę z owych czasów. Taliessin zaś i Myrddin uważani są tradycyjnie za autorów szeregu poematów i aforyzmów proroczych i, choć przypisanie to jest bez wątpienia fantazyjne, musimy znów przyznać się, że wahamy się, czy pewnej części rzeczonych utworów inie odnieść do wieku X. Dotyczy to zwłaszcza przypisywanych Myrddinowi poemacików pod nagłówkiem Avallenau, tan. Jabłonie, i Hoianau, tj. Zasłuchania. Jest wśród nich kilka naprawdę bardzo pięknych, subtelnie interpretujących przyrodę jako symbol: oto w lesie gęstym rośnie gdzieś ukryta jabłoń dzika: obraz jej, zrazu niejasny, zarysowuje się coraz wyraźniej, w miarę jak strofa następuje po strofie, aż w końcu prawda odsłania się w pełni blasku. Z poematów, przypisywanych Taliessinowi, cechy wielce archaiczne ma poświęcony wiatrowi, „tej istocie bezcielesnej, bez głowy, bez nóg: tak wielkiej jak ziemi oblicze, niewidzącej i niewidzialnej“, utwór o wielkiej sile.

czytaj dalej

POEZJA JAKOBICKA WIEKU XVII

Poetów pojawia się zastęp cały, wielu naprawdę „z łaski Bożej“, nigdzie nie uczonych, jak owa niepiśmienna, bosa pieśniarka chwały MacLeodów, Maria MacLeod, znana wśród swoich jako Mairi nighean Alastair Ruaidh, „Maria córka Aleksandra Rudego“ (zm. 1693). Z nielicznych jej utworów, które zostały zapisane i uratowane od zagłady, wieje ogromna moc przekonania naiwnego o słuszności sprawy bronionej, o wielkości prawdziwej tego, co chwali. Czuć w nich ogromną szczerość. Przy tym formą są wprost świetne, choć proste. Rozmiar nowożytny, bez zachowania ilorazu, z asonacjami w zgłoskach akcentowanych. Wiersz ma rzadko w tym stopniu spotykane walory muzyczne. Wyróżniają się zwłaszcza trzy utwory: poemat okolicznościowy z powodu utonięcia wodza szkockiego Iaina Garbha, czyli Macille Chaluma, pieśń o krainie MacLeodów i oda na cześć sir Normana MacLeoda, pana i dobroczyńcy poetki.

czytaj dalej

POWIEŚĆ ŚREDNIOWIECZNA

Powieści w Mabinogion. Dwa stadia rozwoju. Powieść na temat mityczny lub epicki, sławiąca wielkość przodków. Powieść rycerska. Wpływ romansu francuskiego. Swoistość powieści walijskiej. Gotfryd z Monmouth. Historia Taliessina. Upadek powieści.

czytaj dalej

ZAGADNIENIE EPOSU WALIJSKIEGO CZ. II

Wprawdzie niedługo potem, od wieku XI do XIII, powstaje w Walii wielki zbiór opowieści, podawanych jako dotyczące narodu w zaraniu jego dziejów. Tytuł pierwszych, rozszerzony na całość zbioru, brzmi Mabinogion (akcent na bi), tj. Powieści uczruowskie, które bard początkujący umieć musiał o czasach, gdy Brytańczycy wyspiarscy nie wyszli byli z okresu heroicznego. Prawda, że autorzy zużytkowali podania niezmiernie stare, sięgające niekiedy epoki pogańskiej. Ale nie byli to, jak współcześni im irlandzcy pisarze rękopisów treści epickiej, zwykli kopiści, zadowalający się zmodernizowaniem języka i, co najwyżej, skreśleniem jakiego zdania zbyt pogaństwem rażącego lub wtrąceniem uwagi. Byli twórcami samodzielnymi, którzy wprawdzie zapożyczają wątki przekazane, ale rozsnuwają je po swojemu, stosownie do wymagań zupełnie odmiennego od epiki dawnej rodzaju literackiego, mianowicie opowiadania powieściowego. Postępują z materiałem swym podobnie jak dzisiejszy autor, biorący starą legendę za temat noweli. I ze względu na formę, na prozę zawsze opowiadającą, nigdy nie streszczającą, ze względu na konstrukcję całości – to, co dali, jest znacznie bliższe prozaicznemu lai francuskiemu średniowiecznemu albo późniejszej włoskiej noweli niż opowieści epickiej typu irlandzkiego. Są powieściopisarzami.

czytaj dalej