Daily Archives 2015-12-02

EPOS „ZAGNANIE KRÓW Z KOLNI” – ROZMOWA NA WEZGŁOWIU

Pewnego razu, gdy pościelono już dla Aililla i Medby ich królewskie łoże na grodzie Kruachan w Konnacht, taka oto wynikła między nimi sprzeczka na poduszce. – Prawdę rzekłszy, dziewczyno – powiada Aililł – i kobieta godniejsza, gdy jest żoną dzielnego męża. – Juści godniejsza – odpowie niewiasta – ale skąd ci te myśli? – A stąd mi myśl taka – mówi Ailill – żeś dziś godniejsza niż w dniu, gdym cię wziął. – Godną-m była przed tobą – rzecze Medb. – Dziwna godność, o której nie było u nas ni widu, ni słychu – mówi Ailill – boć nie to, żeś siedziała na mieniu niewieścim i że wrogowie z sąsiedztwa wciąż unosili od ciebie, cokolwiek warto było ukraść lub zrabować. – Taką nie byłam wcale – mówi Medb – bo ojciec mój piastował dostojeństwo zwierzchniego króla Erynu: był nim Eocho Wytrzymały, syn Finda… A co do córek, miał ich sześć: Derbriu, Ethne i Ele, Klothru, Mugain, Medb. Byłam najszlachetniejsza i najzacniejsza z nieb. Pierwsza z nieb byłam łaskawością i hojnością, pierwsza i najdzielniejsza w bitwie i w walce, i w boju. Było przy mnie setek piętnaście wojów królewskich spośród synów uchodźców z krain obcych i drugie tyle synów wielmożów krajowych: a poczet każdego z nich był z dziesięciu ludzi, z ośmiu i z siedmiu, i z sześciu, i z pięciu, i z trzech, i z dwóch, i jeszcze z jednego woja przy każdym z wojów pocztowych. Był to tylko codzienny mój orszak – dodaje Medb – i za to mój ojciec darował mi jedną z pięciu dzielnic Erynu, kriiachańską dzielnicę: dlatego to nazywają mnie Medb z Kruachan. Słał do mnie swatów Finn, isyn Rossa Rudego, król lajgeński, i Kojpre Chrobry, syn Rossa Rudego, król Temrach: i przybywali swaci od Konchobara, syna Fachtny Olbrzyma, króla Uladu, przybywali od Eocho Malca – a ja nie poszłam. Bom tą była, co żąda niezwykłego daru ślubnego, takiego, jakiego przede mną nie zażądała nigdy kobieta od żadnego mężczyzny spośród mężów Erynu, mianowicie męża bez sknerstwa, bez zazdrości, bez trwogi! Gdyby skąpym był mąż, któremu bym się oddała, nie byłoby nasze współżycie przystojne, gdyż ja łaskawością i szczodrobliwością się szczycę, i byłoby wstydem dla męża mego, gdybym go przewyższała swą łaskawością: nie byłoby zaś wstydem, gdybyśmy równi w tym byli, pod warunkiem, że oboje będziemy w tym dobrzy. Gdyby mąż mój miał być lękliwy, tak samo nie moglibyśmy żyć razem przystojnie, albowiem w bitwach, potyczkach i walkach stawam sama i wstydem byłoby dla męża mego mieć żonę waleczniejszą od siebie: nie byłoby zaś wstydem być waleczności równej, abyśmy tylko oboje byli waleczni. Równie mało przystojne byłoby, gdyby mężczyzna, któremu bym się oddała, był zazdrośnikiem, gdyż nigdym przedtem nie obcowała z mężczyzną inaczej jak tak, że padał na nas cień drugiego, czekającego kolei. Znalazłam wreszcie takiego męża, a to ciebie, Aililla, syna Rossa Rudego z Lajgenu. Nie byłeś skąpy, nie byłeś zazdrosny, nie byłeś gnuśny. Zawarłam z tobą umowę i dałam ci ślubny dar, jaki należy się najcenniejszej kobiecie, mianowicie na dwunastu mężów odzież, wóz wartości trzykroć siedmiu niewolnic, blachę złota szerokości twej twarzy i elek- trum na grubość twego lewego przedramienia. I dlatego, ktokolwiek byłby ci przyczyną wstydu, zmartwienia czy pohańbienia, należeć ci się będzie tylko tyle odszkodowania i zadośćuczynienia, ile i mnie by się należało – wyjaśnia Medb – boś mężem na niewieścim mieniu! – Wcale tak ze mną nie było! – odpowiada jej Ailill – a tak, że miałem dwóch braci, jednego królem na Tem- rach, a drugiego królem nad Lajgenianami, mianowicie Finna nad Lajgenia- nami i Kojrpre nad Temrach. Ustąpiłem im królowania, bo starsi byli, nie zaś by mieli być ode mnie zacniejsi łaskawością i szczodrobliwością. I nie wiadomo mi było nic o żadnej z pięciu dzielnic Erynu, by była mieniem niewieścim, z wyjątkiem tej oto jednej. Przybyłem i królowanie objąłem prawem dziedzictwa po matce, bo matką moją była Mata z Muresk, córka Magacha. A na królową któż mi się bardziej nadawał od ciebie, boś ty przecież córką zwierzchniego króla Erynu. – Jest i to – rzuca Medb – że moje mienie wynosi więcej niż mienie twoje! – Dziwne mi to, co mówisz – odrzecze Ailill – nie ma bowiem nikogo, kto by posiadał więcej ode mnie klejnotów, skarbów i bogactw: i wiem, że nie ma takiego.

czytaj dalej

Czynności Esusa i drwala z Trewiru

Niewątpliwie wszystkie te fakty nie informują nas ani o tym, co myśleli Galowie o ścinaniu drzew czy okrzesywaniu ich z gałęzi, ani o tym, jakie rytuały towarzyszyły tym czynnościom. Ale uprawdopodobniają one hipotezę, że akty te nie mogły być spełnione bez rytuału, bez przebłagania bogów leśnych. Mamy zresztą przykłady w kulcie cieśli i drwali. Pewna vexillatio agendum Ugnariis 111! dwudziestej drugiej legii, Antoninianae Primigeniae, rekrutowanego głównie w Galii, ofiarowuje w Trennfurcie ołtarz Jowiszowi Optimo Maximo, Sylwanowi Conservatori i Dianie8S. Są to ex-vota drwali. Podobnie cieśle z Feurs, fabri lignuaril poświęcają napis wotywny Sylwanowi 89.

czytaj dalej

Esus

Wynika to ze stylu przedstawienia Merkurego i jego towarzyszki na tym samym po- mocno bić. Ludzie twardej pracy wybierają Herkulesa na bóstwo opiekuńcze nie dlatego, że spełnił taki czy inny czyn, lecz po prostu dlatego, że jest Silnym Mężem. Tak oto rzymscy żołnierze pracujący jako kamieniarze w Nadrenii i w Lotaryngii wznoszą w kamieniołomach ołtarze Herkulesowi Saxa.no, mimo że w mitach i legendach o Herkulesie nic nie usprawiedliwia oddawania pod jego opiekę kamieniołomów. A dzisiejsi szoferzy, czyż nie w podobny sposób wzywają świętego Krzysztofa, choć ten !nie miał nigdy do czynienia nie tylko z żadnym motorem, ale nawet z najprymitywniejszym wózkiem? Był Silnym Mężem – to wystarcza.

czytaj dalej