Daily Archives 2015-11-07

EPOS „ZAGNANIE KRÓW Z KOLNI” – WRÓŻBA

Gdy Medb przybyła na miejsce, gdzie był druid, zapytała o wieść i o wróżbę. – Wielu jest – rzekła Medb – takich, co dziś się rozstają z ukochanymi i przyjaciółmi, z ojczyzną i krajem, z ojcem i matką. Jeśli nie wrócą wszyscy cało i zdrowo, jęki ich i przekleństwa na mnie spadną… Druid rzekł: – Ktokolwiek nie powróci – ty powrócisz!

czytaj dalej

KULT PORTÓW RZECZNYCH CZ. II

Nie potrzeba już udowadniać doniosłości Paryża jako zbiegu dróg wodnych w basenie Sekwany: Paryżanie epoki rzymskiej Galii portowi swemu zawdzięczali dobrobyt. Kilka faktów da nam obraz potęgi, do jakiej dochodziła żegluga po górnej Sekwanie. W 700 roku istnienia Rzymu warsztaty ciesielskie z Meaux budują dla armii Cezara, która się przygotowuje do wyprawy na Bretanię, sześćdziesiąt okrętów dostosowanych do żeglugi morskiej94: w dwa lata później Labienus zaskakuje pod Melun flotyllę złożoną z pięćdziesięciu łodzi9o, których użyje do ataku na Lutecję '131. W samym Paryżu nautae stanowią korporację zajmującą zaszczytne miejsce w życiu miasta96: świadczy o tym choćby wspomniany już pomnik, którego napis głosi, że wystawili go nautae działający w imieniu ogółu, publicae posierunt97. Grupy czy korporacje zawodowe, których dobrobyt zależał od żeglugi rzecznej, grały więc ważną, jeśli nie najważniejszą rolę w miejscowościach leżących nad Sekwaną i Marną, między innymi w Lutecji. Były to grupy duże, na pewno stosunkowo bogate i przynajmniej niektóre z nich – jak wskazuje pomnik nautarum – zostawiły po sobie ślady kultu.

czytaj dalej

NEHALENNIA BOGINI Z JABŁKAMI

W epoce rzymskiej czczono w Domburgu, na wyspie zelandzkiej Walchae- ren[1], boginię imieniem Nehalennia1. Była ona z pewnością jednym z tych bóstw, których imię głośne jest wyłącznie w wąskich granicach jednego okręgu. Ale w jego obrębie cieszy się ono wielką sławą, przyćmiewając wszystkie inne. Choć Nehalennia występuje jedynie w Dotnburgu, świątynia jej przyciąga !nieodparcie wszystkich pobożnych, którzy z daleka czy z bliska przybywają na wyspę Walchaeren. Nehalennia nie tylko odgrywa tam rolę gospodyni, lecz także jest panią w ścisłym znaczeniu tego słowa: panuje ona i sprawuje opiekę nad bogami, nawet najznaczniejszymi udzielając im gościny2. Bardziej jeszcze interesująca jest dzięki temu, że postać jej wyróżnia się zdecydowanie wśród bezkształtnego tłumu, na który składa się większość bogów regionalnych lub plemiennych: w większym jeszcze stopniu odcina się ona od niewyraźnego tła, jakie stanowią bóstwa lokalne. Jej obraz ma cechy swoiste, a osobowość mityczna jest ściśle określona.

czytaj dalej

ODRODZENIE PIŚMIENNICTWA

Odnowienie wyszło z dołu, od ludzi stojących poza zamkniętym gronem bardów zawodowych, a pochodzeniem względnie zainteresowaniami zbliżonych do mas ludowych. Mało obchodziło ich, czy to, co napiszą, będzie zgodne z prozodią. Chodziło im o skuteczność. Pierwsi z tych ludzi to pionierzy reformacji w Walii. Następnie dopiero pojawiają się na widowni autorzy artyści. A i ci liczą na inną publiczność niż dawni bardowie, nie na dwory, bo te są nuxaa unomu,, tmutiu mutray«. Jt>,c,,„„r.łtl?afimniJrrocuirn ofa .

czytaj dalej

Wewnętrzna istota człowieka (astralna) – kontynuacja

Z drugiej jednak strony wola człowieka wytężona przed snem może nadać duchowi pewien oznaczony kierunek: tym sposobem następuje prąd myślowy skierowany w określone miejsce i astralne ciało przez to zmuszone jest podczas snu fizycznego tam się skierować. Dzieje się to za pomocą pewnego określonego prądu nerwów mózgowych – impuls nadany im na jawie działa mechanicznie po zgaśnięciu. Tak więc jeżeli człowiek przed zaśnięciem mocno postanowi pokazać się drugiemu i z tą myślą zasypia – wola jego pozostanie w działaniu i jest zupełnie dopuszczalne i możliwe, że temu drugiemu ukazać się on może we śnie lub na jawie, chociaż nawet sam może o tym po przebudzeniu wcale nie wiedzieć, ponieważ jego fizyczne władze mózgowe nie są dostatecznie wysubtelnione, aby przyjmować i zatrzymywać wrażenia osiągnięte przez jego ciało astralne24.

czytaj dalej

EPOS „ZAGNANIE KRÓW Z KOLNI” – WALKA Z FERDIADEM CZ. II

Tymczasem Kuchulajnn dojechał do brodu. Ferdiad stał na południowym brzegu, Kuchulajnn siadł na północnym. Ferdiad powitał Kuchulajnna. – Witam twoje przybycie, Kuchulajnnie – -rzekł Ferdiad. – Powitanie wydaje mi się szczere, o ile dotyczy czasu aż do niniejszej chwili – odrzekł Kuchu- lajnn – dziś jednak nie polegam już na nim. – I to jeszcze Ferdiadzie – dodał Kuchulajm-n – właściwsze byłoby, gdybym to ja ciebie powitał, nie ty mnie, gdyż ty właściwie przybywasz do krainy i do dzielnicy, w której ja mieszkam. Nie jest też przystojne, że to ty przychodzisz, by ze mną bój toczyć i walkę, natomiast byłoby właściwsze, gdybym to ja wyszedł na bój i na walkę z tobą, albowiem przed tobą (są gnane) kobiety i dzieci nasze, nasze konie i nasze stadniny, nasze stada i nasze woły, i nasze bydło! – Pięknie Kuchulajnnie – rzekł Ferdiad – cóż cię skłoniło stawiać mi czoło w boju i w walce? Albowiem, gdyśmy razem byli u Skathach, u Uathach i u Aife, byłeś mi pacholęciem służebnym, które czyściło moje oszczepy i ścieliło mi łoże. – To prawda – odrzekł Kuchulajnn – jeślim to jednak czynił dla ciebie, to ze względu na moją młodość i nic to nie ma do mnie obecnie, nie ma bowiem takiego bohatera na świecie, któremu bym dziś nie był zdolny stawić czoła. Po czym każdy z nich uczynił drugiemu ciężki zarzut wypowiedzenia przyjaźni.

czytaj dalej

WKŁAD CELTÓW W LITERATURZE POWSZECHNEJ

Zagadnienia pozostałe: literatura gnomiczna, prawnicza, naukowa. Echa celtyckie w literaturze powszechnej: postaci, wątki, rekwizyty. Powstanie romansu. O literaturach celtyckich należałoby powiedzieć niejedno jeszcze, by obraz ich nie wypadł jednostronnie, by uwzględnić choćby tylko najbardziej charakterystyczne jego rysy. I tak, nie były tu omówione ani przysłowia, których mamy bogate zbiory, ani tak liczne w utworach wszelkiego rodzaju oraz istniejące samodzielnie maksymy, sentencje, kilkowyrazowe streszczenia, dotyczące rzeczy i spraw najrozmaitszych. Są tam obserwacje obok sformułowań zasad postępowania, są wiadomości historyczne obok zaklęć, wezwań, błogosławieństw. Łączone w triady, zajmują one niepomiernie wiele miejsca w rękopisach średniowiecznych, zwłaszcza w walijskich. Dziś jeszcze włościanin irlandzki czy pasterz szkocki, rybak bretoński czy górnik walijski lubuje się w powtarzaniu i w układaniu krótkich powiedzeń, cenionych tym bardziej, im w mniejszej ilości słów zawarta cięta uwaga, kostyczność czy życzliwość. Zapewne: wszystkie ludy są pod tym względem podobne. Jednakże wśród wielu podobnych Celtowie wybijają się na jedno z najpierwszych miejsc jako twórcy i miłośnicy literatury gnomicznej. Należałoby przeto literaturę tę omówić. Ale czy to możliwe? Mamy wprawdzie pomniki jej rozciągające się w Irlandii i w Walii na przestrzeni tysiąca lat. Wszelako nie badał ich dotychczas nikt. Poza tym, że istnieją, że są liczne i różnorodne, że są niezmiernie interesujące i że można, jak wszędzie zresztą, rozróżnić kilka odmian utworów gnomicz- nych, nikt nie może powiedzieć o nich nic: ani o przemianach tego rodzaju literackiego, ani o powodach tych przemian, ani o warunkach powstawania utworu.

czytaj dalej